12:00
Skocznie narciarskie nad Bałtykiem
Kiedy myślimy o skoczniach narciarskich w głowie mamy automatycznie tereny górskie. Nic bardziej mylnego! Tak, tak obiekty do skakania znajdowały się również nad polskim morzem. Jesteście ciekawi, gdzie dokładnie? Zapraszam do dalszej części postu.
W Gdańsku znajdowała się nie jedna, a dwie skocznie narciarskie! Pierwszą skocznie wybudowano w 1932 roku w Lesie Oliwskim w Dolinie Radości. Punkt konstrukcyjny znajdował się na 35 metrze, natomiast rekordzistą był człowiek nazywany ''Kołtun z Zakopanego'', który oddał skok na 39 metrów. Możemy powiedzieć, że skocznia posiada też tragiczną historię. W 1940 roku niemiecki skoczek Ernst Beckerlee upadł śmiertelnie podczas skoku.
Druga skocznia w Gdańsku znajdowała się w Dolinie Samborowo. Niestety nie znamy dokładnej daty wybudowania obiektu, wiemy jedyne, że rekord należy do Kazimierza Polusa, który w 1970 roku skoczył na 34,5 m. Obecnie znajduje się tam popularna trasa rowerowa, przebiegająca przez dawny odjazd skoczni.
Byliście kiedyś w Wejherowie? Tam również niegdyś znajdowała się skocznia narciarska. Powstała ona w latach 30 z inicjatywy Grzegorza Jankowskiego. Z tego obiektu chętnie korzystała lokalna młodzież. Udało się również przeprowadzić kilka zawodów. Punkt konstrukcyjny tej skoczni znajdował się na 25 metrze, a prawdopodobny rekord to 40 metrów. Obiekt został rozebrany w latach 60.

Mam nadzieje, że dzisiaj w jakimś stopniu udało mi się was zaciekawić! Warto powiedzieć, że wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony skisprungschanzen. Już jakiś czas sugerujecie województwa o których warto napisać w kontekście skoczni narciarskich i spokojnie wszystko w swoim czasie pojawi się na blogu!
Szkoda, że w Polsce nie ma już tylu skoczni, co dawniej. Zapraszam do mojego bloga o skokach.
OdpowiedzUsuńhttps://wskokach.blogspot.com/
Dokładnie tak!
UsuńNie miałam o tym pojęcia!!!! Fascynujące. :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam o tym a jestem z Gdańska :D Ciekawy post
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńWszystkie te miasta są mi dobrze znane, ale szczerze mówiąc nie wiedziałam o tych skoczniach. Może nie duże, ale zawsze coś! :) Szkoda, że niestety zaliczyły nawet śmiertelny upadek :(
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czy jakby zostały do dziś dnia to czy by z nich korzystali, mimo tych niewielkich długości ;)
Pozdrawiam cieplutko.
Wydaje mi się, że znalazłby się takie osoby, które korzystałby z takich skoczni i kto wie może mielibyśmy teraz więcej skoczków narciarskich.
UsuńRównież nie słyszałam o tych skoczniach i gdyby nie Twój wpis to zapewne dalej bym o nich nie wiedziała. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mogłaś dowiedzieć się czegoś nowego!
UsuńNie mialam pojecia o tych skoczniach. Bardzo ciekawy post napisalas. Ale mam u Ciebie zaleglosci. Z reszta u siebie tez niewiele pisalam ostatnio. Zimowa handra chciala mnie zezrec. Dobrze ze chociaz skoki byly.
OdpowiedzUsuńDziękuję!
Usuń